Strona główna / Badania / Kwerenda: Parafia w Rudnie
Monograficzne studium źródłowe
Parafia unicka w Rudnie
i świat religijny przodków (XVIII w. – 1905)
Dzieje cerkwi pw. Przemienienia Pańskiego, przenikanie tradycji Wschodu i Zachodu, dramatyczne starcia zimy 1867 r., zsyłka Justyna Czecha do guberni chersońskiej oraz trzydzieści lat trwania w unickim podziemiu aż po carski Ukaz Tolerancyjny.
Kiedy dziś patrzymy na zachowane metryki naszych podlaskich przodków, przy ich nazwiskach pojawiają się zmienne określenia urzędowe: unita (grekokatolik), prawosławny, a od 1905 roku — rzymski katolik. Powierzchowne spojrzenie mogłoby sugerować, że rodzina po prostu bezrefleksyjnie zmieniała wyznanie wraz z politycznymi wiatrami epoki. Rzeczywistość archiwalna odsłania obraz diametralnie inny: była to dramatyczna walka o prawo do wiary ojców, okupiona więzieniem, kontrybucjami, a w przypadku bezpośrednich krewnych — śmiercią na carskim wygnaniu.
Przez kolejne stulecia głównym centrum życia sakralnego i duchowego dla mieszkańców Derewicznej była parafia w Rudnie, oddalona o niespełna 4 kilometry. To tam przez polne miedze szli chrzcić nowo narodzone dzieci, tam przysięgali sobie wierność małżeńską i tam na starym cmentarzu składali prochy zmarłych. Poniższa kwerenda rekonstruuje historię tej wspólnoty w oparciu o akta Chełmskiego Konsystorza Greckokatolickiego, dokumenty carskiego Departamentu Spraw Duchownych Obcych Wyznań w Petersburgu oraz relacje naocznych świadków epoki.
01
Cerkiew, do której chodzili przodkowie (1550–1867)
Świątynia w Rudnie posiada tradycję sięgającą co najmniej połowy XVI stulecia. Już w 1550 roku król Zygmunt August nadał oficjalny przywilej uposażeniowy dla miejscowej cerkwi prawosławnej pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego (Spasa). Po zawarciu Unii Brzeskiej w 1596 roku cała placówka przyjęła zwierzchnictwo papieskie, wchodząc w struktury unickiej diecezji chełmskiej (dekanat radzyński, a przejściowo siedliski).
Drewniana świątynia, którą znali nasi XIX-wieczni przodkowie — Mikołaj (zm. 1831), Maksym (zm. 1840) oraz młody Bazyli Harasimiuk — została wzniesiona około 1817–1818 roku na miejscu wcześniejszego, zniszczonego obiektu sakralnego. Cerkiew ta, usytuowana na niewielkim wyniesieniu w centrum Rudna, posiadała konstrukcję zrębową, była oszalowana i kryta gontem, z charakterystyczną sygnaturką górującą nad podlaską równiną.
Przez niemal sto lat duchowe przewodnictwo w parafii sprawowała szanowana dynastia proboszczów Żypowskich: ks. Korneli Żypowski, ks. Justyn Żypowski, ks. Jakub Żypowski (który 1 stycznia 1816 r. udzielił chrztu Bazylemu Harasimiukowi) oraz ks. Andrzej Żypowski. Po nich posługę objął ks. Jan Szulakiewicz. Byli to kapłani doskonale zrośnięci z miejscową społecznością, posługujący się zarówno językiem polskim, jak i ruskim dialektem podlaskim.
02
Trochę Wschodu, trochę Zachodu — specyfika rytu w Rudnie
Dla podlaskiego chłopa z Derewicznej unicka cerkiew w Rudnie nie była polem teologicznych sporów, lecz naturalnym domem modlitwy odziedziczonym po dziadkach. Świątynia łączyła w unikalny sposób elementy tradycji bizantyjsko-słowiańskiej z silnymi wpływami łacińskimi, które przez wieki przenikały z sąsiednich parafii katolickich.
W Rudnie odprawiano wschodnią Liturgię św. Jana Chryzostoma w języku cerkiewnosłowiańskim, zachowywano tradycyjny ikonostas i wschodni kalendarz juliański. Jednocześnie wizytacje biskupie i inwentarze z zasobu Chełmskiego Konsystorza Greckokatolickiego (APL sygn. 110, 245, 909) poświadczają w cerkwi rudniańskiej obecność:
- Organów chórowych oraz dzwonków ołtarzowych,
- Konfesjonałów do spowiedzi indywidualnej (w rycie wschodnim rzadko stosowanych),
- Monstrancji do wystawienia Najświętszego Sakramentu oraz bocznych ołtarzy,
- Nabożeństw typowo łacińskich: różańca, godzinek i pieśni pasyjnych,
- Wygłaszania kazań i śpiewania pieśni w języku polskim.
Dla parafian z Rudna i Derewicznej nie było w tym żadnego dysonansu: to była ich uświęcona tradycja przodków. Właśnie to organiczne zespolenie stało się jednak głównym celem carskiej administracji w drugiej połowie XIX stulecia.
03
Przymus liturgiczny i ofiary śmiertelne zimy 1867 r.
Wbrew powszechnemu przekonaniu, represje wobec unitów na Podlasiu nie rozpoczęły się dopiero w 1875 roku. Już w latach 60. XIX w., po upadku powstania styczniowego, władze rosyjskie rozpoczęły akcję tzw. „oczyszczania obrządku unickiego” z wszelkich naleciałości łacińskich i polskich, przygotowując grunt pod wcielenie do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego.
Z cerkwi w Rudnie nakazano usunąć organy, konfesjonały, monstrancję, dzwonki i ławki, zakazano polskich pieśni oraz wprowadzono siłą rosyjskie księgi liturgiczne z Petersburga. Dla miejscowych włościan nie była to drobna korekta formuły, lecz zamach na sam fundament ich wiary.
Dokumenty ujawniają fakt o wstrząsającym ciężarze gatunkowym: już zimą 1867 roku w parafii Rudno doszło do otwartych starć mieszkańców z carską policją i wojskiem, w wyniku których padły pierwsze ofiary śmiertelne! Oznacza to, że Rudno stało się ośrodkiem czynnego oporu unickiego na całe osiem lat przed głośnymi wydarzeniami w Pratulinie i Drelowie.
Parafianie odmawiali wpuszczania do cerkwi duchownych uległych caratowi, bojkotowali narzucone nabożeństwa i ukrywali klucze do świątyni. W odpowiedzi władze carskie nałożyły na wieś kontrybucje pieniężne i wprowadziły kwaterunki wojsk kozackich (tzw. egzekucje wojskowe), rujnujące gospodarstwa w Rudnie i Derewicznej.
04
Rok 1875 i trzydzieści lat oporu w podziemiu
W styczniu 1875 roku car Aleksander II ogłosił formalną likwidację unickiej diecezji chełmskiej. Parafia w Rudnie została z dnia na dzień przemianowana na parafię prawosławną, a wszystkich mieszkańców automatycznie wpisano do rejestrów carskiej cerkwi państwowej.
Dla większości rodzin z Derewicznej carski dekret pozostał jednak martwą literą. Rozpoczął się trwający równe trzydzieści lat okres unickiego podziemia religijnego (1875–1905). Ludzie ci, zwani w carskich raportach „opornymi” (ros. упорствующие), żyli całkowicie poza oficjalnym porządkiem prawnym:
- Potajemne chrzty: Dzieci nie zanoszono do cerkwi prawosławnej. Chrzczono je z wody w domach przez zaufanych sąsiadów albo nocami wieziono dziesiątki kilometrów do odległych kościołów łacińskich (Wohyń, Radzyń, Parczew).
- „Śluby krakowskie”: Młode pary nie stawały przed prawosławnym batiuszką. Śluby zawierano potajemnie przed misjonarzami jezuickimi przybywającymi z Galicji lub składano przysięgę przed krucyfiksem w obecności starszyzny wioskowej.
- Pochówki bez obrzędu: Zmarłych grzebano nocą, bez udziału prawosławnego duchownego, na starym cmentarzu w Rudnie.
W takich warunkach żyli i wychowywali swoje dzieci Tomasz Harasimiuk i Ksenia z Czechów. Ich sakramentalny związek, zawarty przed Bogiem w unickim podziemiu na początku lat 90. XIX wieku, przez czternaście lat nie istniał w żadnym carskim rejestrze stanu cywilnego, a ich rodzące się dzieci pozostawały oficjalnie bez metryk.
05
Martyrologia i zsyłki — postać Justyna Czecha
Obrona świątyni w Rudnie pociągnęła za sobą surowe represje karne. Najbardziej nieugiętych gospodarzy aresztowano, poddawano chłoście, więziono w twierdzy brzeskiej i na zamku w Siedlcach, a ostatecznie deportowano w głąb Rosji na wieloletnie wygnanie.
Wśród męczenników rudniańskiej parafii kluczowe miejsce zajmuje postać Justyna Czecha z Rudna (ur. ok. 1825 r.) — ojca Kseni i teścia Tomasza Harasimiuka. Jako pięćdziesięcioletni gospodarz stanął na czele opornych parafian. W carskim wykazie Departamentu Spraw Duchownych Obcych Wyznań MSW w Petersburgu (RGIA Petersburg, Fond 821, opis 4, dieło 1615, k. 33–38, poz. 240) Justyn Czech figuruje jako skazany we wrześniu 1875 r. na dożywotnie zesłanie do guberni chersońskiej nad Morzem Czarnym.
Według zachowanych relacji ks. Franciszka Dzięgi oraz wspomnień współwięźniów, Justyn Czech poniósł śmierć na wygnaniu w guberni chersońskiej, nigdy nie powróciwszy na ojczyste Podlasie. Obok niego na liście represjonowanych z Rudna znaleźli się m.in.: Czechowie, Pałdosz, Doluk, Kraciuk, Spiluk, Wołowik i Simoniuk. To dowód na to, że dramat unitów nie był legendą ze starych książek, lecz bezpośrednim doświadczeniem naszych przodków.
06
Ukaz Tolerancyjny 1905 r. i masowy powrót do Kościoła
Przełom przyniósł dopiero carski manifest Mikołaja II z 17/30 kwietnia 1905 roku, znany jako Ukaz Tolerancyjny. Pod presją rewolucji 1905 roku carat zezwolił poddanym na swobodną zmianę wyznania i przejście z prawosławia na inne wyznania chrześcijańskie.
Reakcja mieszkańców Rudna i Derewicznej była natychmiastowa i jednoznaczna. W ciągu kilkunastu miesięcy z prawosławnej parafii w Rudnie liczącej ponad 1200 wiernych odeszło ponad 90% mieszkańców — w cerkwi pozostało zaledwie około 100 osób (głównie napływowi urzędnicy i rodziny związane ze strażą graniczną).
Ponieważ władze rosyjskie nie zgodziły się na reaktywację unickiej diecezji chełmskiej, dawni unici z Derewicznej masowo wstępowali do najbliższej parafii rzymskokatolickiej pw. św. Stanisława BM w Komarówce Podlaskiej. W czerwcu 1905 r. w komarowskiej świątyni doszło do wielkiego nadrabiania zaległości sakramentalnych: 13 czerwca 1905 r. Tomasz Harasimiuk i Ksenia Czech uroczyście potwierdzili swój ślub przed ks. proboszczem, a ich starsze dzieci, urodzone w unickim podziemiu (najstarsze miało 14 lat!), otrzymały oficjalne metryki chrztu.
07
Wnioski dla pamięci i tożsamości rodu Harasimiuków
Bilans kwerendy rudniańskiej:
- 1. Tożsamość religijna: Harasimiukowie z Derewicznej byli unitami od co najmniej schyłku XVIII wieku aż po 1875 rok. Ich katolicyzm rzymski po 1905 r. był bezpośrednią, świadomą kontynuacją wierności Rzymowi.
- 2. Świadectwo oporu: Zapis o pogrzebie Bazylego w 1890 r. *„bez religijnego nabożeństwa”* oraz zesłanie Justyna Czecha do Chersonia to twarde, archiwalne dowody na to, że rodzina poniosła realną ofiarę w obronie wiary.
- 3. Przełom 1905 r.: Rodzina Tomasza i Kseni wyszła z podziemia dopiero po Ukazie Tolerancyjnym, legalizując dzieci w Komarówce Podlaskiej w obecności sąsiadów z Derewicznej (Skrypników i Wołyńców).
- 4. Granice poznania: Mimo poszukiwań nie odnaleziono dotąd dokładnego miejsca pochówku Justyna Czecha w guberni chersońskiej ani mogiły Bazylego na starym cmentarzu choleryczno-unickim w Rudnie.